Blizny nie da się usunąć całkowicie, ale można ją wyraźnie zredukować
Post odwiedzono: 1386 raz(y)


Słowa kluczowe:

, ,

26 lutego 2018

BLIZNY

Medycyna estetyczna

Przyszła do mojego gabinetu pacjentka z bliznami po samookaleczeniu. Wcześniej, w innym gabinecie, poddała się trzem zabiegom laserem CO2 i osoczem bogatopłytkowym, ale zamiast być lepiej, było coraz gorzej. Pacjentka nie potrafiła określić, jakim dokładnie modelem lasera miała robiony zabieg, a i ja nie będę się wdawać w naukowe i techniczne dywagacje, a jedynie napiszę o moim doświadczeniu, z którego wynika, że jeśli ktoś przychodzi do mnie leczyć blizny, wcześniej bezskutecznie leczone laserem CO2, to zawsze mam z tym duży problem. Łatwiej jest usunąć nawet starą, dziesięcioletnią bliznę, której pacjent niczym do tej pory nie traktował, niż nowszą, poddawaną zabiegom laserem CO2.

Pierwszy raz uzmysłowiłam to sobie wiele lat temu. Do dziś pamiętam piękną młodą kobietę, która miała blizny spowodowane poparzeniem na ramieniu i na nodze. Ponieważ ta na ramieniu bardziej jej przeszkadzała, robiła sobie w jakimś gabinecie zabiegi laserem CO2, które jednak niewiele pomogły. Gdy trafiła do nas, zrobiliśmy jej jeden z pierwszych w naszej klinice zabiegów komórkami regeneracyjnymi na blizny. Jakie było nasze zdziwienie, gdy stwierdziliśmy, że blizny, które nie były niczym wcześniej traktowane, goją się pięknie, podczas gdy poddane działaniu lasera CO2 niestety nie. Wówczas po raz pierwszy zorientowałam się, co ten laser robi ze skórą, jakiej dokonuje w niej destrukcji. Chirurgiczne lasery frakcyjne CO2 działają na zasadzie kontrolowanego, silnego poparzenia, które jednocześnie prowadzi do szybkiego gojenia się rany. Niestety, w przypadku blizn nie jest to wcale dobre, lepszy byłby dla nich proces rozłożony w czasie, niż szybkie zasklepianie się blizny kolagenem typu III. Efekt jest taki, że zabiegi laserem CO2 pozostawiają blizny białe i sztywne, a sam zabieg jest bardzo bolesny.

Dlatego w Medycynie Młodości usuwamy blizny laserem neodymowo-yagowym. Też uszkadza skórę, ale nie przez poparzenie lecz odparowywanie, a zabieg nie jest bolesny. W dodatku działa na większej głębokości – co w przypadku blizn tworzących się w skórze właściwej ma kluczowe znaczenie – bardziej stymulując tkankę do regeneracji, niż ją niszcząc. Przebudowa blizny jest rozłożona w czasie a tworzący ja nowy kolagen układa się równolegle, jak w zdrowej skórze.. Na ogół wykonujemy trzy zabiegi w odstępach czasu ok 4 tyg., a potem czekamy ok. 8 miesięcy na ostateczny efekt. Pod wpływem lasera dochodzi w skórze do stymulacji fizjologicznych procesów, co sprawia, że blizna się wypłaszcza i przyjmuje kolor skóry.

Uzyskujemy świetne efekty leczenia blizn, choć nie potrafię wyjaśnić dlaczego. Dysponujemy przecież ogólnie dostępnymi metodami – laserem, plazmą, sterydami, osoczem bogatopłytkowym. Prawdopodobnie jest to kwestia jakości lasera (neodymowo-yagowy kosztuje około 500 tys. zł, podczas gdy CO2 poniżej 100 tys. zł; to może być powód, dla którego wiele gabinetów próbuje usuwać blizny tym laserem) oraz zasady, że do każdej blizny podchodzimy indywidualnie. Bywa, że za zgodą pacjentów zdarzają nam się eksperymenty, które często prowadzą do ustalenia nowych protokołów zabiegowych.

Pamiętam, gdy ponad dziesięć lat temu lasery CO2 wchodziły do użycia, było wyraźne zastrzeżenie, że może ich używać tylko chirurg. Jak to się więc stało, że nagle stały się popularne także wśród kosmetologów i że oni również „usuwają” nimi blizny? Winni są producenci i dystrybutorzy sprzętu, którzy zrobią wszystko, nawet wbrew zdrowemu rozsądkowi, byle tylko krzywa sprzedaży poszybowała w górę.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>




Komentarze

Brak komentarzy


Polecamy