hawaje
Post odwiedzono: 1267 raz(y)


Słowa kluczowe:

,

11 lipca 2017

Hawaje po polsku

Medycyna estetyczna

Po dwutygodniowym pobycie na Hawajach koleżanka zapytała mnie, jak ta podróż (nie pierwsza zresztą w tamtym kierunku) wpływa na moją pracę, czy istnieją jakiekolwiek punkty styczne między „tam” a „tu” i czy da się tamtejsze podejście do życia przenieść do Warszawy. Nie potrafię odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie, więc podzielę się tylko kilkoma refleksjami.

Piękno nie zna wagi

Hawajki są otyłe, na co ma wpływ fastwfoodowe amerykańskie jedzenie, ale i tak niezwykle piękne. Miałam szczęście być na mało turystycznie uczęszczanej wyspie Molokai, na święcie tańca hula (którego ta wyspa jest kolebką), organizowanym w tamtejszej świątyni raz na cztery lata. Nie mogłam oderwać oczu od ciał Hawajek, były naprawdę piękne, i myślę, że największy wpływ na ten mój odbiór miała ich akceptacja dla siebie i ich radość. Życzyłabym Polkom takiej akceptacji dla swoich ciał.

Ho’oponomo

Ho’oponomo to zasada według której żyją Hawajczycy. W największym skrócie chodzi o to, by wszystkim było dobrze. Na Hawajach wszyscy traktują się dobrze, nie naruszają cudzej przestrzeni. Wg ho’oponopono to czego w życiu doświadczamy jest odzwierciedleniem procesów, jakie w nas zachodzą, świat jest po prostu naszym lustrem, pokazuje, z czym mamy problem, z jakimi emocjami czy przekonaniami. Zgodnie z tą zasadą trudności nie są problemami tylko lekcjami, z których mamy wyciągnąć wnioski. Ważne jest tez poczucie odpowiedzialności za to, co nam się w życiu przydarza.

Jedność

Hawajczycy żyją w poszanowaniu natury, zwierząt, roślin, w poczuciu jedności z nimi, a także jedności ze sobą. A ponieważ wiedzą, że są jednością, więc nie obwiniają ani siebie ani nikogo innego za to co ich spotyka. Nie złoszczą się, bo złoszcząc się na innych robią tak, jakby złościli się na siebie.

A jak jest w Polsce?

Nie jest łatwo zachować w Polsce hawajską naturę. Ludzie nie szanują przyrody, władze pozwalają na wycinanie drzew i niszczenie enklaw zieleni w miastach  (niedługo zabraknie nam tlenu). Trwa polaryzacja naszego społeczeństwa. Demonstracje, język agresji, brak jest w tym poczucia że jesteśmy dla siebie lustrami i że stanowimy jedność.

Chciałabym przynajmniej tam, gdzie mogę, zachować te zasady, których uczę się od Hawajczyków. Na moich pacjentów patrzę holistycznie, a nie tylko na ich przebarwienia, blizny, rozstępy czy zmarszczki. Czasem to nie one są przeszkoda w bardziej komfortowym życiu. Z drugiej strony nie bagatelizuję problemów z którymi przyszli, nawet gdyby wydawały się wydumane, nie lekceważę odczuć pacjenta. Nawet jeśli dla kobiety przeszkodą w lepszym samopoczuciu jest drobna zmarszczka czy inna zmiana, która w tzw. obiektywnym spojrzeniu nie jest duża, ale w jej przypadku jest końcem świata, to staram się to zrozumieć i nie mówię, żeby się nie przejmowała, bo moje zmarszczki są większe.
To bardzo ciekawe dla mnie, że że odkrywając jedność, docenia się zarazem różnorodność form, w jakich przejawia się życie.

Jednocześnie, to też zaobserwowałam u Hawajczyków, jak ktoś pluje na mnie, to nie udaję, że pada na mnie deszcz. Ta metafora dotyczy stawiania granic, tak, by nie obrażając nikogo w spornych sytuacjach zachować swoją godność, żeby nie pozwalać sobie na przekraczanie granic wobec nas.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>




Komentarze

Brak komentarzy


Polecamy