Komórki macierzyste dla urody
Post odwiedzono: 1431 raz(y)


Słowa kluczowe:

, , ,

17 maja 2018

Komórki macierzyste – jak odróżnić prawdę od fałszu

Medycyna estetyczna

Pojawia się na rynku coraz więcej zabiegów, które pod hasłem „komórki macierzyste” sprzedają ludziom marzenia o odmłodzeniu. Niestety w większości przypadków stosowanie tej nazwy jest zwykłym nadużyciem. Co więcej, mam wrażenie, że nie zdają sobie z tego sprawy nie tylko pacjenci, ale też lekarze wykonujący te zabiegi i dystrybutorzy tych „produktu”. Komórkami macierzystymi i regeneracyjnymi zajmujemy się od dziesięciu lat – chyba najdłużej w Polsce na taką skalę – i nie dam sobie wmówić byle czego.

Przypomnijmy kilka podstawowych faktów. Komórki macierzyste to najważniejsze komórki w naszym organizmie. Ze względu na źródło pochodzenia możemy je podzielić na embrionalne (zarodkowe), płodowe (we krwi pępowinowej) i somatyczne czyli dojrzałe (w organizmach dorosłych osób). Tylko te ostatnie mogą być wykorzystywane w medycynie estetycznej. Występują one w szpiku kostnym, krwi obwodowej i tłuszczu. Te dorosłe komórki macierzyste mają m.in. zdolność tropizmu, czyli rozpoznawania problemu i regenerowania miejsc, do których zostają podane. Wydzielają też różne substancje (np. cytokininy), które są odpowiedzialne za regenerację tkanek, ale też za powstawanie nowych naczyń krwionośnych czy leczenie stanów zapalnych.

To wszystko brzmi tak świetnie, że wiele firm chciałoby wykorzystywać komórki macierzyste w zabiegach. Problem w tym, że tych komórek jest u dorosłego człowieka naprawdę niewiele, i bardzo trudno je uzyskać. Jeśli więc słyszę od przedstawicieli firmy, że proponują zabieg z komórkami macierzystymi, po czym pokazują mi zabieg, który jest gorszą wersją zabiegu osoczem bogatopłytkowym, to od razu widzę, że jest to ściema. Myślę tu konkretnie o firmie, która proponuje procedurę pobierania krwi jak do zabiegu osoczem, po czym zaleca jej podgrzewanie, odwirowywanie, przestrzykiwanie do innych pojemników, znowu wirowanie, itd. Skutek takich działań będzie taki, że  bardzo wrażliwe płytki krwi utracą swoje właściwości, a samych komórek macierzystych w takim preparacie nie będzie wcale, lub będzie ich mniej niż śladowa ilość, bo ile może być komórek macierzystych w kilkudziesięciu mililitrach krwi?

Co więcej, firma, o której mówię, nazywa wirówkę używaną w zabiegu „separatorem”. To jest kolejne nadużycie. Separatory to wysoko zaawansowane technologicznie urządzenia, które naprawdę potrafią odseparować komórki. W zabiegach odmładzania komórkami regeneracyjnymi i macierzystymi, które w Medycynie Młodości robimy od lat, komórki regeneracyjne i macierzyste wyłapujemy z całej objętości krwi pacjenta (czyli z 4-5 litrów krwi). Ze względu, że komórek macierzystych w takim separacie jest poniżej 1%, choć ilościowo to może być kilka milionów, wolę te komórki nazywać regeneracyjnymi, bo te są w przeważającej większości (ok. 99%). Był czas, że próbowano zdyskredytować te komórki mówiąc, że budują one jedynie krew, i wskazywano na wyższość komórek z tkanki tłuszczowej. Problem w tym, że w tkance tłuszczowej tych komórek jest tak jak w każdej tkance ok. 8% i trudno je pobrać, chociaż zdecydowanie łatwiej niż z innych tkanek. Tymczasem okazuje się, że te pozyskane z krwi (oznakowywane jako CD34) dają rodzimym komórkom macierzystym potężnego kopa, i o to najbardziej chodzi, a nie o przekształcanie w inne komórki. W związku z zabiegami, które u nas wykonujemy, możemy mówić, że we wstrzykiwanym preparacie mamy tych komórek miliony, a nie kilka czy kilkanaście – pamiętając przy tym, że owe miliony komórek to nadal zaledwie 1 proc. całej objętości preparatu. To najlepiej pokazuje skalę trudności pozyskiwania komórek do zabiegów.

Jednym słowem warto przemyśleć koszty i efekty pomysłu, by korzystać z tych nowo reklamowanych zabiegów z komórkami macierzystymi zanim podejmie się taką decyzję. Nawet jeśli ktoś nie chce skorzystać z naszego top zabiegu z komórkami regeneracyjnymi i macierzystymi, to i tak lepszy od opisywanego na początku pseudosystemu do komórek macierzystych jest system Angel. Jest to osocze bogatopłytkowe o największej na rynku kondensacji preparatu. Do tego zabiegu pobieramy ok. 3 razy większą ilość krwi niż standardowo do zabiegów osoczem (180 ml). Proces wirowania odbywa się na wirówce talerzowej, i jest on bardzo zbliżony do procesu separacji komórek. W systemie Angel wszystkie płytki krwi trafiają do mniejszej objętości osocza (niewykorzystana, ta uboga, reszta jest wyrzucana), a więc do zabiegu uzyskujemy 5-10 ml preparatu, w którym koncentracja płytek krwi jest 7 razy większa niż w zwykłej krwi. Dzięki wirowaniu na talerzu razem z płytkami krwi do tego osocza trafiają też leukocyty, które są komórkami regenerującymi. Są bardziej trwałe niż płytki, dłużej się utrzymują i wydzielają cytokininy oraz różne mediatory. Reasumując, ze względu na koncentrację preparatu zabieg Angel jest super skuteczny zarówno w odmładzaniu twarzy, jak i w zabiegach na słabe włosy. Ma on ogromną siłę regenerującą, a przy tym nie trzeba go wykonywać w cyklu – wystarczy jeden zabieg raz na pół roku lub rok.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>




Komentarze

Brak komentarzy


Polecamy