nici liftingujące
Post odwiedzono: 1408 raz(y)


Słowa kluczowe:

30 marca 2018

NICI PDO, dlaczego warto (prawdziwy przypadek)

Medycyna estetyczna

Zdarzają się pacjentki, które mają ogromną ochotę skorzystać z zabiegu nićmi, a jednocześnie się go boją.

Mają różne obawy, np. że nici widać (była u mnie np. pani reżyser, która twierdziła, że nici widać w obrazie z kamery), że po zabiegu tworzą się zrosty czy zwłóknienia, że efekt może być nienataralny (np. „odcięcie” policzka). Kiedy to słyszę, zawsze pytam, o jakich niciach rozmawiamy? To kluczowe pytanie, bo nawet w internecie, gdy toczą się dyskusje na temat nici, to nie ma informacji o tym, o jakich niciach mowa.

Nici, które stosujemy od paru lat, to nici PDO, czyli nici wykonane z polidioksanonu – materiału, który po kilku miesiącach (do roku) jest wchłaniany przez skórę. Nici te mają zarówno funkcję liftingującą, jak i stymulującą własny kolagen do odnowy. Są one bardzo przyjazne dla pacjentów i nie powodują żadnych niepożądanych zrostów i zwłóknień. Wiemy to, bo pacjentki do nas wracają i mamy możliwość sprawdzenia, jak wygląda ich skóra rok i dłużej po zabiegu.

Owszem, wiemy, o co chodzi pacjentkom, gdy mówią mi o „odciętym” policzku. Istnieją na rynku nici, które zakłada się w taki sposób, że może powstać efekt, o którym mowa (taka jest po prostu procedura ich zakładania). Wynika to też ze sposobu rozpadu tych nici w skórze (nie rozpadają się fragmentarycznie, tak jak nici PDO, tylko utrzymują się w skórze dłużej w postaci jakby wałka). My tych nici nie stosuję u siebie w Medycynie Młodości. Z kolei nici chirurgiczne nie wchłaniają się w ogóle (można je tylko wyjąć), a wokół nich często tworzy się zwłóknienie. W ogóle jesteśmy przeciwni umieszczaniu czegokolwiek na stałe pod skórą twarzy, gdyż twarz się starzeje, zmienia proporcje, skóra też wiotczeje, i to co po zabiegu wyglądało dobrze, przestaje dobrze wyglądać.

W Medycynie Młodości lubimy robić pacjentkom zabiegi z wykorzystaniem nici, bo widzimy korzystne efekty tych zabiegów. Robimy je od dawna i robimy je dobrze. Dla przykładu opiszę jeden z przypadków. Otóż założyliśmy nici pacjentce w wieku 45 +. Zabieg wykonany był  dwa razy, to znaczy na drugiej wizycie dołożono jeszcze po dwie nici z każdej strony, gdyż pacjentka chciała mocniejszego efektu. W rezultacie po zabiegu na twarzy był widoczny efekt liftingu, równocześnie pojawiły się nierówności. Przy niciach PDO z haczykami pojawiają się one wskutek tego, że skóra jakby wspina się po tych haczykach i robią się w niej mini zapadnięcia. Zwykle znikają po dwóch tygodniach, maksymalnie po miesiącu, ale u tej pacjentki trwało to niemal dwa miesiące, zanim skóra się całkiem wyrównała i pacjentka zaczęła perfekcyjnie wyglądać. Ważniejsze jest jednak to, co wydarzyło się później. Po roku pani zgłosiła się do nas ponowie. Powiedziała przez telefon, że nici się rozpuściły i wszystko jest jak dawniej, i że chciałaby kontynuować zabiegi u nas, ale tym razem chodziło jej o zabieg z jeszcze wyższej półki, czyli komórki regeneracyjne. Kiedy przyszła do nas na konsultację, zauważyliśmy, że wygląda dużo młodziej niż rok wcześniej, przed zabiegiem nićmi. Zrobiliśmy jej zdjęcie i porównaliśmy z tym sprzed roku – wrażenie było niesamowite, bo różnica wieku między kobietami na zdjęciach wynosiła według naszej oceny dobre dziesięć lat, jeśli nie więcej. Pacjentka też była zaskoczona. Sama na co dzień nie dostrzegała tego, gdyż była oswojona ze swoją twarzą. A więc owszem, nici się wchłonęły, ale efekt ich działania na skórę w postaci jej stymulacji, poprawy jakości, zwiększenia gęstości sprawił, że pacjentka cały czas wyglądała o dekadę młodziej.

Na sam koniec jeszcze przypomnienie, że jest kilka rodzajów nici PDO. Najprościej można je podzielić na nici proste, z haczykami i screw. Te ostatnie są skręcone jak sprężynka i wprawdzie powodują mniej nierówności, niż nici z haczykami, ale za to więcej siniaków. Mogą się one pojawiać dlatego, że wprowadza się ich po ok. 20 na każdą stronę twarzy, jest więc dużo nakłuć i rośnie ryzyko, że lekarz wykonujący zabieg trafi w końcu w jakieś naczynko. Z kolei przy niciach z haczykami jest mniejsze ryzyko siniaków (bo nakłuć jest mniej), natomiast pojawiają się nierówności, o których pisałam powyżej, które jednak znikają po dwóch tygodniach do miesiąca. Nierówności te widać na ogół tym mocniej, im bardziej wiotka jest skóra.

I już na sam koniec napiszę, że zapraszam do nas na zabiegi z wykorzystaniem nici, ponieważ oglądanie twarzy pełnych młodości po tych zabiegach jest źródłem ogromnej satysfakcji, i to nie tylko dla pacjentów, ale i dla nas.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>




Komentarze

Brak komentarzy


Polecamy