Exhausted Businesswoman
Post odwiedzono: 1041 raz(y)


Słowa kluczowe:

, ,

18 października 2016

Powikłania i błędy naprawiane po kosmetyczkach

Medycyna estetyczna

Kosmetyczki coraz chętniej i w coraz szerszym zakresie wykonują zabiegi, które są zabiegami medycznymi, wykonywanymi z użyciem preparatów medycznych lub autologicznych pochodzących od pacjenta, które zarezerwowane są tylko i wyłącznie dla osób z wykształceniem medycznym. Wykazują się dużą odwagą połączoną z brakiem wyobraźni co do konsekwencji takich działań. Jest to na rękę zarówno firmom szkoleniowym, jak i producentom i dystrybutorom preparatów, którzy znajdują nowe rynki zbytu. Trwa więc stałe podsycanie tego trendu, mimo oczywistych przeciwwskazań (dość ostro i zasadniczo na ten temat wypowiedział się obecny minister zdrowia dr K. Radziwił).

 

Dla mnie jest oczywiste, że ktoś kto nie ma wykształcenia medycznego nie powinien wykonywać pewnych zabiegów, dlatego, że w razie komplikacji nie będzie umiał odpowiednio zareagować. Zbyt wiele mam u siebie pacjentek na potwierdzenie tej tezy, które zostały oszpecone przez kosmetyczki wykonujące zabiegi medycyny estetycznej.

 

Mezoterapia – najdroższy zabieg świata

 

Kiedy podczas wykładu na jednym z kongresów kosmetycznych poruszyłam ten temat, wstała moja znajoma, która jest szkoleniowcem kosmetyczek i zapytała mnie na forum, co się takiego może wydarzyć przyrobieniu mezoterapii. W zasadzie nic, prawda? Odpowiedź przyszła tego samego wieczoru. Spotkałam się ze znajomym i jego koleżanką, która pokazała mi „pamiątki” po mezoterapii wykonanej przez kosmetyczkę. Nie mogłam uwierzyć. Kobieta ma całą twarz w bliznach. Powiedziała mi, że po zabiegu pojawił jej się stan zapalny w każdym nakłutym miejscu. Została oczywiście pozostawiona sama sobie z tym problemem. A ja do dziś nie wiem co się mogło wydarzyć, że zabieg mezoterapii oszpecił tę panią do końca życia. Nie mam w sobie
zgody na coś takiego, więc leczymy te blizny w mojej klinice. A że każdy zabieg ma swoją cenę, więc ta feralna mezoterapia wykonana w gabinecie kosmetycznym stała się już chyba w tej chwili najdroższym takim zabiegiem na świecie.
W dyskusjach na temat rozdziału kompetencji między kosmetyczkami/kosmetologami a lekarzami medycyny estetycznej pojawia się kwestia przerywania ciągłości skóry. Argumentem za tym, że mogą, jest to, że kosmetyczki zakładają kolczyki. Jednak zabieg mezoterapii to nie jest przebijanie uszu.

Następuje w nim nie tylko przerwanie ciągłości skóry, ale też podanie jakiegoś preparatu do skóry, który wchodzi z nią w reakcję, i wzięcie za to odpowiedzialności. Dlatego głośno mówię, że kosmetyczki nie mają świadomości tego co robią. Nie zdają sobie sprawy o co chodzi w tych zabiegach, bo nie nie maja do tego odpowiedniej wiedzy. Żadne studia kosmetyczne, czy kosmetologiczne nie są nawet namiastką studiów medycznych. Wiedza z fizjologii, patofizjologii, morfologii i patomorfologii, że o immunologii nie wspomnę, jest jest dla kosmetyczek czy kosmetologów nie odkrytą krainą. Firmom, które dążą jedynie do poszerzania swoich rynków zbytu i kompensacji zysków, jest to nie w smak. W tym roku nie zostałam zaproszona na Kongres jako wykładowca.

 

Osocze – zagadka z torbielami w tle

 

Kolejny przypadek, z jakim miałam do czynienia, to nietypowe powikłanie po zabiegu mezoterapii osoczem bogatopłytkowym. Przyszła do mnie pacjentka z obrzękami w okolicy oczu, które pozostały jej po jednym zabiegu osoczem bogatopłytkowym, jaki wykonała parę miesięcy wcześniej w gabinecie kosmetycznym.
Podkreślam, że kosmetyczki mają wyraźny zakaz wykonywania zabiegów autologicznych! Sama wykonuję ten zabieg od wielu lat i w żaden sposób nie mogę zrozumieć, jak mogły pojawić się po nim trwałe torbiele. Owszem bezpośrednio po zabiegu jest obrzęk, czasami utrzymuje się kilka dni. Ale to wszystko. Generalnie osoczem leczy się problemy obrzęków, a nie je prowokuje. Kolejna zagadka.

 

Jak oszpecić usta

 

Jeszcze cięższego kalibru przewinieniem jest moim zdaniem podawanie przez kosmetyczki kwasu hialuronowego w usta. Najświeższy, bo dzisiejszy przykład. Przyszła do mnie pacjentka, której wczoraj kosmetyczka podała w usta preparat – podobno kwas hialuronowy, jednak kosmetyczka odmówiła podania nazwy preparatu. Pani po zabiegu wygląda strasznie. Usta są ogromne, brzydkie i twarde. Mówienie i picie płynów sprawia jej ogromny problem. Pacjentka jest przerażona, nie ma możliwości ukrycia tego oszpecenia, bo musi chodzić do pracy. Ale to nie koniec historii. Przed zabiegiem ta panie wpłaciła zaliczkę na inne zabiegi i teraz, co jest oczywiste, nie chce się im poddać. Poprosiła o zwrot tej zaliczki i w odpowiedzi usłyszała: „Spier…aj”. Nie, to nie jest żart.
Wracając do ust. Po pierwsze, po czymś takim usta kobiety już nigdy nie wrócą do stanu przed zabiegiem, bo tak duża ilość twardego preparatu niszczy tkanki dookoła. Po drugie, trudno jest w takiej sytuacji pomóc. Można spróbować podania hialuronidazy, która rozpuszcza kwas hialuronowy. Ja unikam tego preparatu jak ognia: nie wolno jej podawać osobom uczulonym na jad żmii. Kto z Państwa wie czy jest uczulony, czy nie? Poza tym hialuronidaza rozpuszcza nie tylko kwas hialuronowy, ale i nasze tkanki – wiem to z autopsji, i bardzo trudno jest je potem zregenerować. Staram się tej pani pomóc jak mogę, ale czuję się zdruzgotana tym przypadkiem.

Na marginesie dodam, że ja naprawdę umiem podać wypełniacz w usta tak, by dodać urody, a nie ją odebrać, i do tego efekt jest tak naturalny, że nikt nie pozna, że taki zabieg był wykonany. Tak więc wypełnienie ust to nie tylko preparat (pracuję na najlepszych), to przede wszystkim sztuka i dar, który się ma lub nie.

Dodaj komentarz

Odpowiedz na „AndrzejCancel Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>




Komentarze

  1. K pisze:

    Ciesze się, że poruszyła Pani temat. Sama jestem kosmetyczką i uznaje, ze wszelkiego rodzaju iniekcje nie powinny być nigdy w zasięgu osób, które nie mają wykształcenia medycznego. Niestety, ale najczęściej w przypadku niepowodzenia taka osoba musi iść do lekarza, bo kosmetolog czy kosmetyczka już nie ma pojęcia co dalej robić. Kosmetologia jest raczej nauką paramedyczną, która kształci w zakresie anatomii na bardzo podstawowym poziomie. Wiele osób nie wie, że wizyta u lekarza medycyny estetycznej/dermatologa gwarantuje sterylne narzędzia i użycie preparatów, które są wyrobem medycznym, a nie produktem z serii gabinetowej komercyjnych marek. Prosze nie przestawać pisać i uświadamiać ludzi.

  2. Monika pisze:

    Proszę napisać także artykuł o błędach i oszpecaniu pacjentów przez lekarzy. Sama jestem ofiarą lekarza, który zrobił mi krzywdę i pozostawił mnie samej sobie twierdząc że wszystko jest w porządku. Pomogła mi dopiero Pani kosmetologia, która wykazała się ogromną wiedzą i chęcią pomocy. Proszę nie skasować kosmetologów!

    • Urszula Brumer pisze:

      Szanowna Pani, to nie jest artykuł przeciw kosmetologii. To jest artykuł o powikłanaich po zabiegam medycznych wykonywanych przez kosmetyczki. I o pozostawieniu tych Pań samym sobie. I o problemach jakie ja mam bo często nie wiem co pani miała zrobione, czym i jak mogłabym jej pomóc. Błędów nie popełnia ten, kto nic nie robi, ale to sa nadal zabiegi medyczne i generalnie lekarze opiekują się swoimi pacjentom, zwłaszcza jak się zdarzy powikłanie. Biorą odpowiedzialność za swoje działania. Ja biorę.

  3. Andrzej pisze:

    Szanowna Pani,

    Przeczytałem Pani tekst z zażenowaniem. Podaje Pani jakieś skrajne przykłady (być może płynące prosto z wyobraźni) i uogólnia – co już samo w sobie jest czystą manipulacją.

    Partacze, nieuki i brudasy są wszędzie – także wśród lekarzy. Rozumiem, ze Pani tekst ma wskazać, że tylko lekarz może dostąpić zaszczytu wykonywania tych zabiegów kosmetycznych i robić z tego ‘kosmiczną technologię’ ku ogłupianiu potencjalnych klientów (nie pacjentów – ponieważ te zabiegi niczego nie leczą).

    Mogę dać świetne przykłady z mojego życia partaczenia i oszustw lekarzy:
    – lekarz u mojej matki nie potrafił rozpoznać niedoczynności tarczycy i była “leczona” na nadczynność – zniszczył jej zdrowie na resztę życia (nazwisko i miasto mogę podać)
    – inny lekarz za to rozpoznał u niej raka mózgu dając maksymalnie miesiąc życia, którego nigdy nie miała – potrafi Pani sobie wyobrazić co się działów naszym domu zanim zostało to zdementowane? (nazwisko i miasto mogę podać)
    – mój kolega z Krakowa po 12 latach studiów medycznych, które skończył “za flaszkę” grasuje teraz po Krakowie i “leczy” pacjentów (nazwisko na życzenie podam)
    – dentysta u mnie o mało nie spowodował zapalenia okostnej przez swoje partactwo i nieuctwo – gabinet na Mokotowie w Warszawie – mogę podać nazwę i nazwisko
    – inny dentysta chciał mi usunąć zdrowy jak się okazało ząb, inny chciał wstawić mi plombę a było to zwykle przebarwienie, które zostało usunięte szczotką (mogę podać nazwiska i gabinety tych oszustów w Warszawie)
    – w zeszłym miesiącu dentystka z renomowanej kliniki w Warszawie (Mokotów)chciała mi wmówić konieczność natychmiastowej wymiany korony z powodu jakoby zapalenia (mogę podać nazwisko tej pani)
    itd. itp.
    Reasumując – proszę być uczciwą w komentarzach. Partaczami są zarówno lekarze, jak i kosmetyczki, brudasami tez. Znam tragiczne gabinety lekarskie (włącznie z lux medem w Warszawie, gdzie po zwróceniu uwagi dostałem za wycieraczkę samochodu kartkę z napisem “spier***j i więcej tu nie wracaj”) i gabinety kosmetyczek, które wyglądają jak sale operacyjne a ich wyksztalcenie i znajomość technik z tzw. medycyny estetycznej jest na wyższym poziomie niż lekarzy (po których musza poprawiać zabiegi – także mogę podać nazwiska po kim poprawiają).

    z uszanowaniem

    • Urszula Brumer pisze:

      Szanowny Panie
      Jestem uczciwa i właśnie dlatego o pewnych rzeczach piszę. Artykuł był o przypadkach które trafiły do mojej kliniki. O przypadkach, które tak naprawdę przy zachowaniu podstawowych zasad aseptyki i znajomości produktów nie powinny mieć miejsca. Kolejna sprawa to wręcz lawinowo rosnąca ilość powikłań po zabiegach medycznych wykonywanych przez kosmetyczki. W ubiegłym roku było ich więcej niż przez ostatnie 10 lat razem wziętych. To prawda, że błędów nie popełnia ten kto nic nie robi, ale to są nadal zabiegi medyczne wymagające i wiedzy medycznej i warunków do ich wykonywania. A ja mam problem z tymi pacjentkami, bo często nie wiem jak mogę im pomóc – tak naprawdę powinnam je odesłać do Pań które im ten zabieg zaproponowały i wykonały, bo to one są za niego odpowiedzialne. Artykuł jest dla pacjentów/klientów którzy dokonują wyboru, by byli świadomi swoich decyzji.

  4. Anna Maciejczak pisze:

    Studia na UM na wydziale farmaceutycznym na kierunku kosmetologia obejmują takia wiedzę jak z fizjologii, patofizjologii, immunologii i z innych obszarów wiedzy medycznej.

    Uważam, ze problem polega na braku rozróżnienia w zawodzie kosmetyczka a mgr kosmetologii

    I kolejny ważny problem, zabiegi z użyciem wypełniaczy wykonują osoby nie będące ani kosmetyczkami ani kosmetologa. Robią kursy sprzątaczki, kucharki i inne Pani które chcą zdobyć nowy zawód. I nikt w tym kraju tego im nie zabroni. Dystrybutorzy różnych wypełniaczy szkola “wszystkich” a potem takie osoby otwierają gabinety i wykonują usługi z medycyny estetycznej. A klientki nie pytają czy dana Pan/i ma odpowiednie wykształcenie tzn studnia z tytułem mgr ukończone na uniwersytecie medycznym.

  5. kosta pisze:

    W zupełności rozumiem że reklamuje Pani swoją “klinikę” i swój zawód i w zupełności się z Panią zgadzam że kosmetyczki nie powinny wykonywać zabiegów kosmetologii estetycznej, jednak co do kosmetologów nie ma Pani racji! To co napisała Pani powyżej mogłabym to samo powiedzieć o lekarzach. Wielu lekarzy także źle wykonują zabiegi mezoterapii igłowej, zabiegi z osoczem czy wypełnianie kwasem hialuronowym. Zgadza się że są tacy którzy tylko chcą zarobić i wprowadzają w skórę dziwnego pochodzenia substancje, nie są to tylko kosmetyczki czy kosmetolodzy ale także lekarze stomatolodzy, lekarze dermatolodzy i Ci lekarze którzy nazywają się lekarzami medycyny estetycznej. Moim zdaniem najważniejsze jest dobrze wykonany zabieg i zadowolenie osoby która poddała się takiemu zabiegowi a nie szybki i łatwy zarobek. Jeżeli osoba wykonująca stosuje najlepszej jakości produkty, zachowuje sterylności, prawidłowo przeprowadzi wywiad przed zabiegiem i w prawidłowy sposób wykona zabieg, to czy to jest ważne czy to jest kosmetolog czy lekarz?! Mam dosyć wiecznego oczerniania przez lekarzy i ich nagonki na kosmetologów, powinniśmy współpracować a nie walczyć. Bo to dobro pacjenta jest najważniejsze a nie zysk lekarzy.

    • Urszula Brumer pisze:

      Witam, to nie jest artykuł reklamowy. Intencją artykułu jest zwiększenie świadomości Pań, które decydują się na zabiegi medycyny estetycznej. By podejmowały decyzję o wyborze gabinetu i ewentualnych konsekwencjach tej decyzji świadomie. Jeśli zaś chodzi o aspekt finansowy, to czym kierują się kosmetyczki wykonując zabiegi medyczne do których nie są uprawnione i często są nieświadome tego co czynią, jak nie aspektem finansowym właśnie?


Polecamy