Powiększanie ust a naturalny wygląd
Post odwiedzono: 1376 raz(y)


Słowa kluczowe:

20 stycznia 2018

Sztuczność w cenie?

Medycyna estetyczna

Zdarza mi się spotykać kobiety, od których nie mogą oczu oderwać. Niestety, nie z powodu ich urody, ale sztuczności. Patrzę na nie i zastanawiam się, jak to możliwe, że ktoś im coś takiego zrobił.

Nie mówię o ewidentnych błędach w sztuce, ale o sytuacjach, gdy medycyna estetyczna wykorzystywana jest w sposób niewłaściwy, prowadzący do nadużyć. Często dzieje się to z niewiedzy pacjenta, ale bywa też tak, że za jego zgodą.

Jak to się dzieje, że ja widzę nienaturalność efektu zabiegu, a osoba, która tę nienaturalność nosi na co dzień nie? To bardzo proste. Każdy ma swój własny ogląd siebie. Patrząc codziennie w lustro zaczynamy tracić do siebie dystans, tak jesteśmy przyzwyczajeni do swojego wizerunku. Przede wszystkim jednak w lustrze widzimy płaski obraz siebie, nie patrzymy na siebie z boku i nie obserwujemy siebie podczas mówienia, śmiania się, wyrażania emocji. A to wtedy właśnie najbardziej widać, że z twarzą poddaną zabiegom estetycznym jest coś nie tak.

Ale czy to znaczy, że medycyna estetyczna jest szkodliwa? Absolutnie nie. Inaczej nie zajmowałabym się nią już od ponad dekady. Chodzi o to, że moje rozumienie medycyny estetycznej (z zabiegami przywracającymi młodość i naturalne walory piękna każdej kobiety metodami regeneracyjnymi) jest odmienne od powszechnego sztucznego pompowania wypełniaczami, z którym mamy do czynienia niestety w większości gabinetów. Pacjenci, którzy korzystają z usług Kliniki Młodości wiedzą, że młodość przywracamy im w sposób dyskretny i że żaden zabieg nie zmieni drastycznie ich rysów twarzy. Są więc spokojni, że po wyjściu ode mnie pozostaną sobą.

Można powiedzieć, że nie jestem lekarzem dla każdego. Owszem, używam kwasu hialuronowego, ale jako jednej z wielu metod, a nie wiodącej. A to właśnie on, zastosowany w nadmiarze jest najbardziej odpowiedzialny za nienaturalne efekty. Z moich obserwacji wynika, że osoby nadużywające wypełniaczy postarzają się i np. trzydziestolatka zaczyna wyglądać jak „zrobiona” czterdziestolatka. Dodatkowo zapomina się o tym, że wypełniacze rozpychają skórę, przede wszystkim usta i policzki, które w pewnym momencie mogą wręcz przypominać obwisłe piersi. Bardzo ryzykowne jest modelowanie ust przez lekarzy bez doświadczenia i wyczucia, szczególnie, gdy nie ma takiej realnej potrzeby. Gdy usta są ładne, odradzam jakiekolwiek zabiegi, bo paradoksalnie najłatwiej jest zepsuć ładne usta. Moje pacjentki o zabiegach robionych przeze mnie mówią, że „mam rękę do ust”. Rzeczywiście, mam, ale dlatego, że nie przesadzam z ilością preparatu i zmiany, których dokonuję są dyskretne i estetycznie. Napisałam, że nie jestem lekarzem dla każdego, gdyż są kobiety, które potrzebują zmian drastycznych i dobrze się z nimi czują. Czasem jest to kwestia innego wyczucia estetyki, a czasem efektu psychologicznego, że skoro wydają pieniądze na zabieg, to chcą, żeby każdy widział bardzo wyraźna zmianę. Tyle, że jest to zaprzeczenie nowoczesnej medycyny estetycznej. Może być też tak, że coś, co dla mnie jest wadą, dla innych osób może być wartością. To są rzeczy, z którymi naprawdę trudno dystkutować, bo każdy człowiek ma inną wrażliwość i inne potrzeby.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>




Komentarze

Brak komentarzy


Polecamy